Siedzisz przy stole z deweloperem i doradcą kredytowym, akt czytany jest na głos pierwszy raz, a każda uwaga oznacza przesunięcie terminu, na które nikt nie ma ochoty. Moment na poprawki był tydzień wcześniej.
Najczęstsze sytuacje, w których klienci trafiają do mnie już po podpisie:
- Umowa przedwstępna pobrana z internetu bez terminu zawarcia umowy końcowej, bez kary za odstąpienie, z zadatkiem nazwanym zaliczką, choć skutki tych dwóch pojęć są zupełnie inne.
- Odpis z księgi wieczystej pobrany i nieprzeczytany. Działu III i IV nikt nie sprawdził, a właśnie tam wpisuje się roszczenia, służebności i hipoteki, które przechodzą razem z nieruchomością.
- Przekonanie, że notariusz to sprawdzi za kupującego. Notariusz odpowiada za formę czynności i jej zgodność z prawem, ale nie negocjuje ceny ani zapisów i nie reprezentuje żadnej ze stron.
Naprawa po podpisie kosztuje wielokrotnie więcej niż analiza przed nim, bo zamiast negocjacji zostaje spór.